1/5
Jeżeli liczycie na: profesjonalizm, wywiązanie się z proponowanych usług i dostosowanie się do indywidualnych potrzeb pupila (tak, jak jest to deklarowane) - UWAGA, ZŁY ADRES. Pani Magdalena stosuje liczne przekłamania w swojej ofercie na Petsy, a profesjonalizm gubi z każdą kolejną sekundą życia. Fatalnie znosi dezaprobatę i uwagi ze strony zleceniodawcy. Mój lękliwy pies miał mieć zapewnioną opiekę ze strony Pani Magdaleny, która kilkakrotnie przekonywała mnie, że wie, jak się takim pupilem zająć. Do współpracy ostatecznie przekonał mnie fragment ogłoszenia mówiący, że Pani dostosowuje się do indywidualnych potrzeb pupila. Niestety, było to wierutne kłamstwo, a doświadczenie w pracy z takimi osobnikami istnieje tylko w jej głowie. Już po pierwszej nocy zobaczyłam na Instagramie, że Pani Magdalena jest z innym psem. Zapytałam, co w takim momencie robi mój pupil oraz zaznaczyłam, że nie było w ogłoszeniu (ani naszej konwersacji) o tym mowy. W tym momencie dostałam wiadomość o treści „chyba żartujesz”. Byłam w niemałym szoku brakiem profesjonalizmu i kultury osobistej. Dalej było tylko bardziej kuriozalnie. Pani Magdalena kontynuowała, że nie ma czasu opiekować się moją Mery w każdym momencie, choć dostała zlecenie na pełne 8 dni (opłacone z góry). Jak widać, ta Pani kilkudniowe zlecenie wykonuje tylko w stosownych dla niej chwilach, a na resztę czasu zostawia zwierzę partnerowi, którego piesek nie poznał nawet podczas spaceru zapoznawczego. Co więcej, nie było żadnej wzmianki o wymiennej opiece w jej ofercie, a ja powtarzałam kilka razy, że pies boi się mężczyzn. Jak widać, to zwierze ma dostosować się do Pani Magdaleny, a nie odwrotnie, co jest zupełną abstrakcją. Zaraz po tym pojawiły się tłumaczenia, że jej partner ma wiedzę o psach, bo przecież ona go uczy, a gdyby miała spędzać cały dzień na opiece, to zażyczyłaby sobie znacznie więcej pieniędzy, choć sama podała stawkę. Nieśmieszny żart. Jako behawiorystka, powinna wiedzieć, ile to wszystko psa kosztuje emocjonalnie i nie stwarzać dodatkowych, stresowych sytuacji. Wisienką na torcie było niepocieszenie Pani Magdaleny, bo się pierwszej nocy nie wyspała, co kilka razy powtórzyła w wiadomości głosowej, gdyż piesek był niespokojny w nowym miejscu. Kolejne kuriozum. Oczywistym jest, że każdy ma swoje codziennie obowiązki, ale równie jasne jest, że biorąc jakiekolwiek płatne zlecenie, to rola zleceniobiorcy, aby zorganizować sobie czas tak, by wykonać je konsekwentnie i z należytym wkładem. Pupil musiał zostać odebrany, ze względu na zupełne zignorowanie jego lęku, które mogło być tragiczne w skutkach. Pseudo profesjonalność i pseudo troska (chyba, że o siebie) pojawiły się na końcu, kiedy poinformowałam, że rodzice jadą odebrać Mery, a ja wyciągnę konsekwencje, jeśli coś mu się stanie do tego czasu. Pani Magdalena, chcąc się chronić, wręczyła mojej mamie oświadczenie o dobrym stanie psa podczas odbioru. Dodatkowo, próbowała mnie oczernić i wmówić, że nie zrobiła nic źle, co już jest dla mnie zupełnie dziecinne i bardzo klarownie pokazuje jej poziom. Pani Magdalena może tłumaczyć się, jak chce, co zresztą nie zdziwi nikogo, bo konfabulacje ma ewidentnie we krwi. Niepokojące jest, że sama w te kłamstwa wierzy. Oddajecie jej zwierzęta na własną odpowiedzialność, ale liczcie się ze sporym rozczarowaniem. Petsy przeprosiło i zwróciło mi pieniądze za ten niewypał. Dla mnie to behawiorystka i osoba najniższej klasy. NIE POLECAM nikomu, kto kocha swojego pupila. Jeśli planujecie zostawić u niej swoje zwierze, wycofajcie się, zanim stanie mu się krzywda w postaci traumy.